Klasyka RPG: Torment

Wróćmy zatem do luźniejszego tematu gier komputerowych. W poniższych kilku artykułach będę omawiać gry składające się na kanon najważniejszych, klasycznych gier RPG. Zacznę od mrocznego Tormenta, w którym najważniejszą częścią jest pasjonujący tekst – gdy już obecni, wymagający gracze przywykną do dość tragicznej grafiki, będą mogli wejść w świat prawdziwie intrygującej przygody rozpoczynającej się… w kostnicy. Główny bohater również nie budzi szczególnego zaufania, a już z pewnością nie jest ono większe niż zaufanie, jakim możemy obdarzyć jego pierwszego towarzysza – latającą czaszkę Mort, podrywającą wszystkie kobiety zombie wałęsające się dookoła. Przejdźmy jednak do samego epicentrum tej gry: na czym ona polega, na czym się opiera? Tutaj przede wszystkim na ogromnej liczbie dialogów, które swoją objętością mogłyby zapełnić 5000 stron zwykłej, tradycyjnej książki. To więcej, niż przeczyta cała rodzina robotnicza w przeciągu roku. Sama gra jest trochę jak książka, o filozoficzno-dyskusyjnym charakterze, w której głównym zapytaniem jest: jaki jest sens istnienia, co może całkowicie przemienić człowieka, co staje się wiarą? Udowadnia się tutaj tezę, iż jeżeli powtarzamy coś po wielokroć, to nagle… może stać się rzeczywistością. I że w tenże sposób powstaje wiara, a na zobrazowanie tego mamy miasto Limbo – siedzibę Githzerai, utworzoną właśnie z myśli i przekonań jej mieszkańców.

Both comments and pings are currently closed.