I na ostatku

Teraz o wspomnianej wcześniej Shandrze – jest ona wieśniaczką, poznaną przez przypadek, ważną postacią w grze i wnuczką Ammona Jerro, który w ostatecznym rozrachunku ją zabija. Dzięki jej krwi jesteśmy w stanie dostać się do wieży czarownika, gdzie pertraktujemy i rozmawiamy z demonami, próbującymi nas wykiwać. Zhjaeve poznajemy pod koniec, jest ona klerycką Githzerai. Szczerze to… ciężko wyrazić mi opinię na jej temat. Nie jest ani nudna, ani zabawna, ani denerwująca, ani szczególnych emocji wyzwalająca… Ma fajne umiejętności, wygląda naprawdę ciekawie i ma niezwykle uspokajający, radiowy głos. W sumie fajny kompan, choć nie da się z nią bardziej zaprzyjaźnić. Na sam koniec zostawiłam sobie jeszcze jednego towarzysza, dość… zaskakującego, ale i o wyjątkowej osobowości i aparycji! Jest to bowiem sam Ammon Jerro, który po zamordowaniu swojej wnuczki przyłącza się do nas, zajmując jej miejsce. W walce doskonale się sprawdza, gdy nauczymy go odpowiednich inwokacji, by mógł przyjmować w pełni funkcjonalną postać demona. Zdobyć na niego wpływ można dzięki kierowaniu się zasadami maksymalizacji zysków, czynienia mniejszego zła bądź dla większego dobra, dobra ogółu i tym podobne. To taki mocarny dziadek z zasadami i całkiem klimatycznym charakterem (szkoda, że nie ma możliwości romansu z nim, gdy jest w postaci demona).

Both comments and pings are currently closed.